chodzę z Tobą po stolicy, oglądam jej urokliwe lub trochę mniej zakątki, ale muszę powiedzieć, że poprzednie stolice podobały mi się bardziej oczywiście sobór Uspieński i jego wnętrze wspaniałe, piękny plac przedkatedralny czy zabytkowa hala targowa ale nie ma tyle co poprzednio rzucających się w oczy perełek no tych dwóch niosących światło przed dworcem to z pewnością bliźniacy
Radek, bo to żarełko nie restauracyjne tylko z takich budek kramowych i faktycznie "prawie jak domowe":) no i bardzo tanio jak na Helsinki! w innych miejscach (tych bardziej bon ton:) było 3x drożej;
Asia, no przecież piea napisała, że było pycha! (patrz #21 między stynkami a kotletami z renifera:)))
Papuas no trochę mnie ubiegłeś, bo miałam o tym napisać na końcu w podsumowaniu... ale skoro temat został "wywołany" to napiszę już:
otóz te Helsinki wypadły najsłabiej ( w sensie urody miasta) wśród nie tylko tych dwóch poprzednich, ale wszystkich 6 stolic tej wtcieczki!
***
Helsinki jako miasto za bardzo urodziwe nie są ale w/g mojej osobistej skali są takie nieco ”pokrzywdzone”, bowiem na tle innych odwiedzonych miast w czasie tej akurat wycieczki wypadły no cóz.... bardzo blado ; ale myślę, że to przez sam fakt porównania z tyloma piękniejszymi miastami jednocześnie!
jak ktoś wybierze się tylko do samych Helsinek na taki city-break (czy np. w delegację, jak Asia) wówczas wrażenie z pewnoscią będą dużo lepsze; tak przynajmniej byłoby w moim przypadku; ale odwiedzając to miasto jednocześnie z innymi wspanialszymi, piękniejszymi, bardziej historycznymi, bardziej wymuskanymi, itd... itd... te "biedne" Helsinki musiały przegrać i po prostu być "zepchnięte" z podium
porównując je z Wilnem, Rygą czy Tallinem (a zwłaszcza dalej przy atrakcjach i urodzie tych najpiękniejszych: Sztokholmu i Kopenhagi) - Helsinki nie miały niestety większych szans na "zawojowanie" mojej podróżniczej duszy:)- ba ! one nie miały nawet żadnych szans...
Nie oznacza to jednak wcale, że Helsinki są nieciekawe, bo znajdzie się tu wiele ciekawych obiektów i miejsc; po prostu przegrały samo porównanie z w/wymienionymi, bo z tych 6 nadbałtyckich stolic - Helsinki zajęły niestety to ostatnie miejsce w ogonie (w moim osobistym rankingu).
Stolica Muminków nie jest aż tak naszpikowana wspaniałymi zabytkami - jak pozostałe odwiedzone, ale są tu miejsca które mogą się podobać a nawet zachwycić, bowiem jest tu kilka argumentów przemawiających za tym, że to miasto jednak zyskuje przy nieco bliższym poznaniu:);
Przede wszystkim ujmuje samo położenie Helsinek - bo stolica Finlandii położona jest naprawdę bardzo urokliwie nad Zatoką Fińską, na wielu wyspach i mniejszych wysepkach, a tych jest tu w przybliżeniu około 300!, co już samo w sobie dodaje miastu unikatowego "wiejskiego" uroku i malowniczości; ponadto Helsinki są również chwalone za bardzo czyste powietrze, duże bezpieczeństwo i wysoką jakość życia i chociaż nie posiadają typowego, starego miasta, to mają swój niepowtarzalny urok i są uważane za dość oryginalne i całkiem funkcjonalne miasto;
na duży plus wpływa fakt, że Helsinki mają w sobie atmosferę małego, prowincjonalnego miasta (którym przecież nie są); panuje tu jakiś taki sielski spokój bez rwetesu i wielkomiejskiego gwaru; można znaleźć tu miejsca i przytulne i jednocześnie eleganckie; historyczne i nowoczesne; a nadmorskie położenie, dodaje temu miastu klimatyczny i dość kameralny charakter, bo zatoka Fińska wciska się tu w dzielnice, tworząc malownicze miejsca na małe mariny, woda szumi w centrum miasta, stateczki i łódki pływają tu i ówdzie, a skaliste brzegi tworzą urodziwe plaże i miejsca zamieszkania dla licznego ptactwa; zatem Helsinki to taka trochę "sielska spora wioska", choć de facto jest ptrzecież dużym miastem:)
Podsumowując : piękna i zabytkowa architektura to zawsze jest ogromny atut każdego miasta, które posiada takie walory, ale nie przeszkadzają mi miasta nieco ”brzydsze” jeśli tylko posiadają swój własny, swoisty klimacik; a Helsinki mimo braku oczywistej urody, posiadają jednak to ”coś” - ale tego nie zobaczycie na zdjęciach; żeby to poczuć na "własnej skórze" trzeba tu przyjechać i odwiedzić to miasto.
Wszystkie najważniejsze zabytki i miejsca warte odwiedzenia znajdują się tu w dość bliskiej od siebie odległości, więc zwiedzanie Helsinek odbywa się doprawdy dość wygodne bez wielokilometrowej bieganiny z wywieszonym ozorem:) ;
taaa, wiem, na pierwszy rzut oka większość miejsc z top listy ”must see in Helsinki” nie wyglądają może zbyt imponująco ani jako miejsca jakoś specjalnie atrakcyjne historycznie, ale nie zabraknie tu różnorodnych ciekawostek, które w Helsinkach warto zobaczyć, a jeszcze jedną ciekawostke pokażę na końcu; Amen!:);
Ja spędziłam kilkanaście goidzn w Helsinkach jako stopover w drodze do Rovaniemi.
Nie dotarłam do wielu fajnych miejsc , które pokazujesz , ale było po prostu zimno ha ha . Może następnym razem sie uda zobaczyć np organy czy Sobór ? zobaczymy
to wchodzimy do środka Hali Vanha Kauppahalli, gdzie ogladamy głównie tutejsze jedzonko:) ha ha, najedzone wcześniej- śmiało teraz możemy popatrzeć bez bólu żołądków:))
wnętrze hali jest bardzo ładne w sensie, że gustownie urządzone- z mnóstwem sklepików a każdy w uroczym drewnianym, takim samym "kredensiku"
oprócz licznych sklepów jest tu też mnóstwo knajpek w "kredensikach":) w których też królują dania z renifera:)
lokalne kotlety z niedźwiedzia czy renifera cieszą się tu sporą popularnością, mimo wysokich cen;
przeróznych konserw z niedźwiedziami, łosiami i innymi reniferami - też ci tu dostatek:))
no cóż...
misiu tani nie jest:) 34 Ojro za malutką puszeczkę - to już granda w biały dzień! , no ale lokalne luksusy kosztują:)); a z jelenia tylko niecałe 17E;
reniferowe pasty do kanapek, sałatek, itd....
ot takie kulinarne ciekawostki lokalne...
tutaj na miejscu nabyłam dwie puszki, które przywlokłam do domu: z łosia i z renifera
obie dla mojego Małża- miłośnika dziczyzny:) (kiedyś należał do koła łowieckiego i polował; potem wygasło mu pozwolenie na broń i przestał polować:)) ;
ocenił, że obie konserwy były smaczne:)) ; ja nie przepadam za takimi dziwactwami, spróbowałam i.... bez szału:)
Dla podróżujących z lotniska w Helsinkach, na dole w budynku lotniska, jest market w którym można kupić dużą puszkę mięsa z renifera- około 12 euro. Nasz szef który lata często a nie ma czasu na wizyty „na mieście” tu zwykle kupuje. Ale na kilka razy raz mu odebrali puszę na kontroli (bagaż podręczny). Tym razem kilka osób kupiło i przeszły. Ja nie wzięłam. Podobno szału nie ma – to puszkowy renifer, mąż nie chciał a ja na poprzednim pobycie jadłam w restauracji. Dużo mniejsza puszka już po odprawie w sklepiku na terenie lotniska kosztuje też około 12 euro, na lotnisku – wiadomo wszystko drożej. Tylko firmowy sklep „muminkowy” ma ceny takie same jak na mieście.
...to powiedzcie, "miś" jak i "ren" smakują na tyle specyficznie że raz skosztowawszy zapamięta sie ten smak "na zawsze" czy...jak to Piea okresliła, "dziczyzna i...bez szału" !???
—
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
jako pamiątkę na Kręgu Polarnym (Norwegia) kupowałem zestaw 3 podsuszanych kiełbas - renifer, łoś, wieloryb i trochę się smakiem różniły - najbardziej chyba wieloryb ale fakt jakiegoś szału nie było i smakowo w pobliżu wieprzowiny
...jedzenie skojarzyło mi się "wizualnie" nie tyle z restauracyjnym co...domowym. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu !!! ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Nie napisala, czy było dobre
chodzę z Tobą po stolicy, oglądam jej urokliwe lub trochę mniej zakątki, ale muszę powiedzieć, że poprzednie stolice podobały mi się bardziej oczywiście sobór Uspieński i jego wnętrze wspaniałe, piękny plac przedkatedralny czy zabytkowa hala targowa ale nie ma tyle co poprzednio rzucających się w oczy perełek no tych dwóch niosących światło przed dworcem to z pewnością bliźniacy
papuas
Radek, bo to żarełko nie restauracyjne tylko z takich budek kramowych i faktycznie "prawie jak domowe":) no i bardzo tanio jak na Helsinki! w innych miejscach (tych bardziej bon ton:) było 3x drożej;
Asia, no przecież piea napisała, że było pycha!
(patrz #21 między stynkami a kotletami z renifera:)))
Papuas no trochę mnie ubiegłeś, bo miałam o tym napisać na końcu w podsumowaniu... ale skoro temat został "wywołany" to napiszę już:
otóz te Helsinki wypadły najsłabiej ( w sensie urody miasta) wśród nie tylko tych dwóch poprzednich, ale wszystkich 6 stolic tej wtcieczki!
***
Helsinki jako miasto za bardzo urodziwe nie są ale w/g mojej osobistej skali są takie nieco ”pokrzywdzone”, bowiem na tle innych odwiedzonych miast w czasie tej akurat wycieczki wypadły no cóz.... bardzo blado
; ale myślę, że to przez sam fakt porównania z tyloma piękniejszymi miastami jednocześnie!
jak ktoś wybierze się tylko do samych Helsinek na taki city-break (czy np. w delegację, jak Asia) wówczas wrażenie z pewnoscią będą dużo lepsze; tak przynajmniej byłoby w moim przypadku; ale odwiedzając to miasto jednocześnie z innymi wspanialszymi, piękniejszymi, bardziej historycznymi, bardziej wymuskanymi, itd... itd... te "biedne" Helsinki musiały przegrać i po prostu być "zepchnięte" z podium
porównując je z Wilnem, Rygą czy Tallinem (a zwłaszcza dalej przy atrakcjach i urodzie tych najpiękniejszych: Sztokholmu i Kopenhagi) - Helsinki nie miały niestety większych szans na "zawojowanie" mojej podróżniczej duszy:)- ba ! one nie miały nawet żadnych szans...
Nie oznacza to jednak wcale, że Helsinki są nieciekawe, bo znajdzie się tu wiele ciekawych obiektów i miejsc; po prostu przegrały samo porównanie z w/wymienionymi, bo z tych 6 nadbałtyckich stolic - Helsinki zajęły niestety to ostatnie miejsce w ogonie (w moim osobistym rankingu).
Stolica Muminków nie jest aż tak naszpikowana wspaniałymi zabytkami - jak pozostałe odwiedzone, ale są tu miejsca które mogą się podobać a nawet zachwycić, bowiem jest tu kilka argumentów przemawiających za tym, że to miasto jednak zyskuje przy nieco bliższym poznaniu:);
Przede wszystkim ujmuje samo położenie Helsinek - bo stolica Finlandii położona jest naprawdę bardzo urokliwie nad Zatoką Fińską, na wielu wyspach i mniejszych wysepkach, a tych jest tu w przybliżeniu około 300!, co już samo w sobie dodaje miastu unikatowego "wiejskiego" uroku i malowniczości; ponadto Helsinki są również chwalone za bardzo czyste powietrze, duże bezpieczeństwo i wysoką jakość życia i chociaż nie posiadają typowego, starego miasta, to mają swój niepowtarzalny urok i są uważane za dość oryginalne i całkiem funkcjonalne miasto;
na duży plus wpływa fakt, że Helsinki mają w sobie atmosferę małego, prowincjonalnego miasta (którym przecież nie są); panuje tu jakiś taki sielski spokój bez rwetesu i wielkomiejskiego gwaru; można znaleźć tu miejsca i przytulne i jednocześnie eleganckie; historyczne i nowoczesne; a nadmorskie położenie, dodaje temu miastu klimatyczny i dość kameralny charakter, bo zatoka Fińska wciska się tu w dzielnice, tworząc malownicze miejsca na małe mariny, woda szumi w centrum miasta, stateczki i łódki pływają tu i ówdzie, a skaliste brzegi tworzą urodziwe plaże i miejsca zamieszkania dla licznego ptactwa; zatem Helsinki to taka trochę "sielska spora wioska", choć de facto jest ptrzecież dużym miastem:)
Podsumowując : piękna i zabytkowa architektura to zawsze jest ogromny atut każdego miasta, które posiada takie walory, ale nie przeszkadzają mi miasta nieco ”brzydsze” jeśli tylko posiadają swój własny, swoisty klimacik; a Helsinki mimo braku oczywistej urody, posiadają jednak to ”coś” - ale tego nie zobaczycie na zdjęciach; żeby to poczuć na "własnej skórze" trzeba tu przyjechać i odwiedzić to miasto.
Wszystkie najważniejsze zabytki i miejsca warte odwiedzenia znajdują się tu w dość bliskiej od siebie odległości, więc zwiedzanie Helsinek odbywa się doprawdy dość wygodne bez wielokilometrowej bieganiny z wywieszonym ozorem:) ;
taaa, wiem, na pierwszy rzut oka większość miejsc z top listy ”must see in Helsinki” nie wyglądają może zbyt imponująco ani jako miejsca jakoś specjalnie atrakcyjne historycznie, ale nie zabraknie tu różnorodnych ciekawostek, które w Helsinkach warto zobaczyć, a jeszcze jedną ciekawostke pokażę na końcu; Amen!:);
Piea
Ja spędziłam kilkanaście goidzn w Helsinkach jako stopover w drodze do Rovaniemi.
Nie dotarłam do wielu fajnych miejsc , które pokazujesz , ale było po prostu zimno ha ha . Może następnym razem sie uda zobaczyć np organy czy Sobór ? zobaczymy
No trip no life
to wchodzimy do środka Hali Vanha Kauppahalli, gdzie ogladamy głównie tutejsze jedzonko:) ha ha, najedzone wcześniej- śmiało teraz możemy popatrzeć bez bólu żołądków:))
wnętrze hali jest bardzo ładne w sensie, że gustownie urządzone- z mnóstwem sklepików a każdy w uroczym drewnianym, takim samym "kredensiku"
oprócz licznych sklepów jest tu też mnóstwo knajpek w "kredensikach":) w których też królują dania z renifera:)
lokalne kotlety z niedźwiedzia czy renifera cieszą się tu sporą popularnością, mimo wysokich cen;
przeróznych konserw z niedźwiedziami, łosiami i innymi reniferami - też ci tu dostatek:))
no cóż...
misiu tani nie jest:) 34 Ojro za malutką puszeczkę - to już granda w biały dzień! , no ale lokalne luksusy kosztują:)); a z jelenia tylko niecałe 17E;
reniferowe pasty do kanapek, sałatek, itd....
ot takie kulinarne ciekawostki lokalne...
tutaj na miejscu nabyłam dwie puszki, które przywlokłam do domu: z łosia i z renifera
obie dla mojego Małża- miłośnika dziczyzny:) (kiedyś należał do koła łowieckiego i polował; potem wygasło mu pozwolenie na broń i przestał polować:)) ;
ocenił, że obie konserwy były smaczne:)) ; ja nie przepadam za takimi dziwactwami, spróbowałam i.... bez szału:)
o takie:
Piea
Dla podróżujących z lotniska w Helsinkach, na dole w budynku lotniska, jest market w którym można kupić dużą puszkę mięsa z renifera- około 12 euro. Nasz szef który lata często a nie ma czasu na wizyty „na mieście” tu zwykle kupuje. Ale na kilka razy raz mu odebrali puszę na kontroli (bagaż podręczny). Tym razem kilka osób kupiło i przeszły. Ja nie wzięłam. Podobno szału nie ma – to puszkowy renifer, mąż nie chciał
a ja na poprzednim pobycie jadłam w restauracji. Dużo mniejsza puszka już po odprawie w sklepiku na terenie lotniska kosztuje też około 12 euro, na lotnisku – wiadomo wszystko drożej. Tylko firmowy sklep „muminkowy” ma ceny takie same jak na mieście.
...to powiedzcie, "miś" jak i "ren" smakują na tyle specyficznie że raz skosztowawszy zapamięta sie ten smak "na zawsze" czy...jak to Piea okresliła, "dziczyzna i...bez szału" !???
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Mi renifer zupełnie nie podszedł,ale takiego z puszki nie jadłam. Na prezent jednak fajna rzecz
No trip no life
jako pamiątkę na Kręgu Polarnym (Norwegia) kupowałem zestaw 3 podsuszanych kiełbas - renifer, łoś, wieloryb i trochę się smakiem różniły - najbardziej chyba wieloryb ale fakt jakiegoś szału nie było i smakowo w pobliżu wieprzowiny
papuas