Jesteś tutaj
Jesteś tutaj
rankiem po dość wczesnym śniadanku opuszczamy nasz fajny "słoniowy" hotel w Rydze i zmierzamy juz w stronę Estonii;
mijamy widoczny w oddali Most Vanšu, który ma 595 metrów długości, jest jednym z pięciu mostów przecinających Dźwinę w Rydze; zbudowany w okresie sowieckim, otwarty w 1981 r. jako Most Gorkiego , obecnie przemianowanej na ulicę Krišjānisa Valdemārsa
(ciekawostka: w ciągu ostatniej dekady odnotowano ponad 10 przypadków prób wspinania się na mostowe kable; w tym jedyny przypadek ze skutkiem śmiertelnym (samobójca); po tym incydencie Rada Miasta Rygi nakazała zainstalowanie na kablach zasieków z drutu kolczastego:)
przejeżdżamy obok hal targowych Centraltirgus, będące niegdyś hangarami dla sterowców; a dziś największymi halami targowymi w Rydze (pokazywałam Wam je z Wiezy koscioła św. Piotra) ; przypomnę, że hale te są na liście Unesco ;
zanim jednak wyruszymy na dobre w strone Estonii nasz Michał (pilot) ma dla nas pozaprogramową niespodziankę po drodze (a raczej zupełnie nie po drodze:) no bo w kierunku przeciwym
; zbaczamy więc trochę z trasy,; he he Michał przyznał się dopiero teraz, że to dlatego zrobił nam taką wcześniejszą pobudkę, bo normalnie to ludzie na tej wycieczce śpią w Rydze godzinę dłużej! ha ha, ale nie z Michałem:)) no cały On:)
jedziemy więc jakieś 20 km za Rygę do miasteczka Salaspils ! mówi Wam to coś? - nic się nie przejmujcie... nam też nic to nie mówiło:)
a to nic innego, jak nowa przemianowana nazwa historycznego miejsca, które każdy Polak z pewnością kojarzy
tak, Salaspils to dawny Kirchholm – obecnie niewielkie łotewskie miasteczko podstoliczne; jego obecna nazwa, wprowadzona została w 1917 r. i pochodzi od położonej na pobliskiej wyspie twierdzy;
W polskiej historii miejscowość jest upamiętniona zwycięską bitwą z 27 września 1605 roku (w czasie polsko-szwedzkiej wojny o Inflanty w latach 1600–1611); to znana i słynna bitwa wojsk Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego przy udziale sił Księstwa Kurlandii dowodzonych przez hetmana polnego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza, nad wojskami szwedzkimi dowodzonymi przez Karola IX.
a dlaczego bitwa ta przeszła do sławy?
bo było to jedno z najbardziej spektakularnych zwycięstw I Rzeczypospolitej!
Wojsko polsko-litewskie rozgromiło tutaj ponad trzykrotnie liczniejszą armię szwedzką pod dowództwem Karola IX Wazy (ponad 8500 piechoty, 2500 jazdy);
Szwedzi stracili w tej bitwie ok.9 tys. żołnierzy, natomiast wojska Rzeczypospolitej straciły tylko ok. 100 żołnierzy , w tym 12 husarzy!!!
no proporcja strat 11000 ofiar do 100 w takiej bitwie, to doprawdy miażdżąca statystyka jak na owe czasy!!!
ale to spektakularne zwycięstwo, choć niezwykle efektowne i rozstrzygające kampanię 1605 roku, nie przyniosło niestety żadnego efektu strategicznego – zaangażowanie na kilku frontach sił Rzeczypospolitej dało Szwecji szansę odbudowania sił i zdobycia Inflant, a następca Karola IX – Gustaw II Adolf na ponad sto lat anektował Inflanty do swojego królestwa oraz atakował inne ziemie Rzeczypospolitej
jest tu cała mapa tej bitwy
sorrki za te wszystkie historyczne wstawki (Papuas znowu mi "wypomni" lekcje historii dla liceum:)) he he no żartuję pzrecież; , ale powiem Wam, że Michał opowiadał nam o tym wszystkim w taki sposób, że wszystko nagle samo układało nam sie w głowach i wskakiwało w odpowiednie trybiki w łepetynie:)) , bo przecież o szczegółach nikt z nas już dawno nie pamiętał; tak to jest jak się trafi na pilota historyka - pasjonata, który nie przynudza, ani chwili nie zanudza tylko wszystko opowiada jakby relacjonował jakiś scenariusz sensacyjny w dodatku ze świetną dykcją, z humorem i mnóstwem żarcików! (coś jak "Historia bez cenzury" dostępna na YT) no fenomenalny człowiek! taki Pilot-to Skarb ; a ta wycieczka - to była jedna wielka i przeciekawa lekcja historii! dzięki niemu oczywiście:)
i tyle, żegnamy Pomnik bitwy pod Kircholmem z napisami łotewskim i polskim oraz herbami Litwy, Polski i Kurlandii
a dalej już śmigamy prosto do Tallina (z przystankiem po drodze ) bo to jednak spory odcinek na raz (ok. 300 km)
i po dłuższej drzemce- zaszybowce....
Witajcie w estońskiej stolicy!
Piea
Szkoda ,że takie wspaniałe zwycięstwo niewiele nam dało. Pilot rzeczywiście perełka, co za zaangażowanie i pasja..wszyscy tacy powinni być
No trip no life
papuas nie wypomni, nie wypomni, bo też historię lubi i fakt, o Kircholmie każdy słyszał, co niektórzy powiążą go z Inflantami, ale ... już dokładnej lokalizacji na współczesnej mapie nie znałem nie zasłaniaj się więc papuasem tylko spokojnie pisz wszystkie szczegóły
papuas
Ja czekam na Tallin, aby zobaczyć go Twoimi oczami z planem Waszej wycieczki.
hej Witajcie moi "czytaczo-oglądacze"
Asia,
mój Tallin był znacznie krótszy jak Twój , więc siłę rzeczy zobaczyłam tam z pewnościa o połowę mniej ; ale udało się zaliczyc wszystko zgodnie z planem
to po barokowym Wilnie i secesyjnej Rydze - czas na gotycki Tallin; bo Tallin to zdecydowanie miasto gotyku!, miasto doprawdy i urocze i ciekawe; ale jeśli ktoś szuka ciekawego miasta na taki krótki city-break, to myślę, że Tallin będzie odpowiednim pomysłem, nawet w takiej jednodniowej wersji jak moja, choć uważam że znacznie lepszą opcją byłby tu pobyt nieco dłuższy - taki minimum 2, a najlepiej na 3 dni
mury miejskie
Zamek Toompea jest pewnie dość istotnym elementem tallińskiego wzgórza, wszak to tu zapadały najważniejsze decyzje w sprawie miasta; i do dziś zapadają, bo mieści się tutaj siedziba estońskiego parlamentu, i z tego powodu obiekt nie jest udostępniony turystom , ale nie da się ukryć, że jako zamek jest dość skromny; ale stoi tu wysoka na 45 metrów wieża zwana Długim Hermanem (Pikk Hermann) i na tą wieżę można wejść (jak ma się czas i ochotę, albo nawet odwrotnie
Wzgórze Toompea to miejsce narodzin Tallina....
dzisiaj są tu siedziby parlamentu, instytucji rządowych oraz ambasad;
zobaczyć tu można pozostałości murów obronnych, które mają ponad 800 lat, baszty Długi Herman i Kiek in de Kok oraz sam Zamek;
a jak narodził się Tallin?
zanim Tallin został nazwany Tallinem, wcześniej nazywano to miejsce: Reval (lub Rewel);
W/g istniejącej legendy, król duński Waldemar II polował na jelenie w pobliżu przejścia do dzisiejszego Górnego Miasta; zauważył tu pięknego jelonka, i rozkazał złapać zwierzę żywe; niestety na nieszczęście dla jelenia - zwierzę uciekło i spadło z wysokiego, wapiennego zbocza wzgórza. W języku niemieckim „reh fall” znaczy „padanie zwierzyny łownej” i właśnie od tego upadku jelenia miała się wziąć wcześniejsza nazwa miasta. Na pamiątkę tego zdarzenia tuż pod Górnym Miastem stoi uroczy pomnik jelonka
najbardziej charakterystyczną budowlą na wzgórzu Toompea to oczywiście emblematyczna budowla tego mniasta - przepiękna cerkiew Aleksandra Newskiego
Cerkiew pw. św. Aleksandra Newskiego nie jest wielowiekowym zabytkiem; pochodzi z 1900 roku, a przypominać ma mieszkańcom o dawnej potędze Rosji; Cerkiew została poświęcona władcy Nowogrodu Wielkiego, Aleksandrowi, który w XIII wieku podbił większą część terenów Estonii
Świątynia zachwyca swoją monumentalną architekturą – jest największą cerkwią prawosławną w Estonii, widoczną niemal z każdego punktu w mieście.; ma pięć kopuł, trzy ołtarze i może pomieścić nawet 1500 osób. Umieszczono tu również najgłośniejszy w mieście zespół dzwonów kościelnych; przed rozpoczęciem nabożeństw nad miastem rozlega się ich głos "w niebogłosy"! . Wszystkie 11 istniejacych tu dzwonów odlano w Petersburgu, a największy z nich waży prawie 16 ton
vis a vis Cerkwii - Riigikog -siedziba estońskiego parlamentu, przy wielkim placu Loosi Plats;
z pod parlamentarnych arkad...
i idziemy dalej... przez Stare Miasto
Piea
Cerkiew mimo wszystko piękna. Zamek tez super, szkoda że nie udostępniony dla turystów
No trip no life
myślę że po relacji z Tallina naszej Asi, nie mam tu co juz za bardzo pokazywac:)) ; oczywiście każdy widzi inaczej nawet to samo miasto; inne spojrzenie na te same rzeczy, inne oko...
coś tam Wam oczywiscie pokażę z tego miasta , ale za bardzo nie będę się rozpisywać... bo przy relacji Asi - już nie mam nic do dodania:))
idziemy na znany punkt widokowy, ale zanim tam dojdziemy ... po drodze tallińskie migawki różne-różniste:)
W 1285 roku, Tallin włączony został do związku miast Hanzy;
ze względu na przecinające się tu szlaki handlowe, dość szybko stał się punktem scalającym Ruś oraz Europę Wschodnią; miały tu miejsce jedne z największych transakcji handlowych a tutejsi kupcy idealnie łączyli swoją handlową wiedzę z żyłką do interesów
Prawdziwym przełomem była polityka dotycząca wwożonych tu towarów; na mocy przywileju z Lubeki, wszystkie przewożone towary musiały być składowane przed bramami miasta, dzięki czemu kupcy mogli zarobić już na handlu pośrednim między Rusią, a zachodnią częścią Europy; Tallin, mając zatem w ręku monopol, stał się jednym z głównych ośrodków handlowych. Pamiątką "tych handlowych czasów" są potężne mury obronne z bramami wjazdowymi do miasta i basztami o czerwonych dachach;
takie kukły (w skali 1:1 w proporcji dorosłego człowieka) z wełnianymi włosami. poubierane w estońskie szmatki - to dość popularny widok na ulicach Tallina
kukły stoją najczęściej przed sklepami z pamiątkami; to dość popularny element "zdobniczy" tego miasta
warto wiedzieć, że tallińska Starówka nazywana jest w języku estońskim - Vanalinn;
i dotraliśmy do punktu widokowego pełnego turystów i artystów:)
Patkuli Viewing Platform - roztacza się stąd bardzo ładna panorama na Tallin i zatoke fińską; obserwować stąd można m.in. strzelistą wieżę kościoła św. Olafa, baszty, miejskie mury, czerwone dachy Starego Miasta
widoczna zewsząd charakterystyczna, strzelista wieża kościoła św. Olafa;
Świątynia wzniesiona na przełomie XVI i XVII wieku była ówczesnie podobno najwyższym budynkiem na świecie. Legenda mówi, że możni miasta postanowili wznieść aż tak wysoki budynek, aby przyciągnąć do miasta jeszcze więcej kupców
Stare Miasto w Tallinnie składa się z dwóch części: Górnego Miasta, położonego na wysokim, wapiennym wzgórzu i Dolnego, rozciągającego się u jego stóp;
Dolne miasto zostało zbudowane w XIV - XVI wieku;
Górne miasto - Toompea zamieszkiwane było przez rycerzy, szlachtę i duchowieństwo;
w Dolnym Mieście mieszkali rzemieślnicy i wolni obywatele; a co ciekawe, w każdym z z tych miast istniały inne, oddzielne prawa. Przez wiele lat stosunki miedzy mieszkańcami Dolnego i Górnego miasta były bardzo mocno napięte; oba niezależne miasta łączyły tylko dwie, zamykane nocą bramy i ulice Pikk jalg i Luhike jalg, co oznacza "Długa noga" i "Krótka noga":))
dlatego przez te "nierówne nogi" czasami Tallin nazywany jest "kulawym miastem":)
i tak jak samo miasto tak i starówka w Tallinie jest podzielona na dwie części – dolną i górną; dawniej były to dwa różne miasta oddzielone bramami. Dolne miasto jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast w Europie, a od 1997 roku wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO
Piea
ale ładny widok z góry na te piękne domy
No trip no life
"myślę że po relacji z Tallina naszej Asi, nie mam tu co juz za bardzo pokazywac:)) ; oczywiście każdy widzi inaczej nawet to samo miasto; inne spojrzenie na te same rzeczy, inne oko...
coś tam Wam oczywiscie pokażę z tego miasta , ale za bardzo nie będę się rozpisywać... bo przy relacji Asi - już nie mam nic do dodania:)) "
Piea, nie przesadzaj, z Twoją wiedzą nie mam się c równać. Robisz przepiekne ujęcia. Poza tym wasz przewodnik wiedzial na co zwrócić Wam uwagę. My mieliśmy tylko przewodnik książkowy i nie zawsze wiedzieliśmy naa co spojrzeć i sfocić.
A punkt widokowy, przyznasz, że wymiata. Zdjęcie w tym miejscu tylo pogoda inna
hej Nelcia; tak, widoczki z góry zawsze są fajne; czasami nawet ciekawsze jak te z dołu:) ale nie w Tallinie; Tallin z dołu - jest jeszcze ciekawszy jak ten z punktów widokowych z góry:)
Asia, miejscówka faktycznie widoczkowo wymiata!
no pogoda tam rózna o kazdej porze roku; ja byłam latem Ty zimą- więc siłą rzeczy musiało być inaczej:)
*************
dalej przed nami Tallina Neitsi Maarja Piiskoplik Toomkirik- czyli po ludzku mówiąc
- Katedra Najświetszej Marii Panny
KATEDRA NMP - to najstarszy kościół Tallina, założony jeszcze przez Duńczyków w XIII wieku;
mawiają tutaj o tej katedrze, że to taki "klejnot w koronie" Górnego Miasta Tallin, który zdobi go od nieomal ośmiu wieków! ;
kiedyś mieścił się tutaj średniowieczny kościół Zakonu Kawalerów Mieczowych , ale do dzisiaj nie zostało tu z niego zbyt wiele, a wszystko za sprawą licznych przebudowań w wiekach minionychdo czego dołożył się wielki pożar który strawił tu wiele w 1648 roku , ale dzięki zachowanym planom udało się odzyskać dawną formę tej światyni;
jednakże jak to w zawieruchach historii często bywa - w XVIII wieku dobudowano tu barokową wieżę, która mówiąc szczerze pasowała tu jak wół do karety zatracając tym samym gotyckiego ducha tego kościoła; Dziś, główną dekoracją tego luterańskiego kościoła są tu liczne herby , flagi, sarkofagi i piękne kamienne epitafia których najstarsze sięgają nawet XIII wieku
te liczne herby nadają wnętrzom tej ciekawej świątyni bardzo oryginalny charakter; uroczo to wygląda... no i jest jednocześnie niezłą lekcją historii.... o o lekcjach historii dla liceum nie będę Wam przynudzać:))
po obejrzeniu wnętrz i wysłuchaniu ciekawych historii - wychodzimy
sklepiki maści wszelakiej pamiątkarskiej stoją tu licznie co krok co parę metrów...
głównie te z bursztynami... wszak Bałtyk blisko!
toż to całe "Bursztynowe Świątynie"
ale są też rzeczy bardziej praktyczne:) ; ale my już mamy takie podobne w norweskim stylu, więc tylko patrzę sobie....
tego typu czapki też przywieźliśmy kiedyś z Norwegii, ale u nas jakoś nie cieszą sie dużym "wzięciem":) zakitrane po szufladach leżą w nich od lat....
może Asia znajdzie jakiś wzór jako inspirację do robótek... ?
takie wózki-kioski "Maias Munk" są stałym elementem krajobrazu Tallina: często stoją w turystycznych miejscach; sprzedaja tu róne łakocie i tradycyjne wyroby jak przyprawy, miody, lokalne słodycze ale przedw wszystkim migdały w karmelu
te karmelowe migdałki sa tu bardzo popularne; i dostępne w wielu smakach np. "Old Tallin" - kawowe, pomarańczowe z chilii, cynamonowe, malinowe itd.... można degustować więc trzeba się częstować tym słodkim, tallińskim specjałem:)
mijane po drodze....
Mur miejski w Tallinie był największym osiągnięciem architektonicznym średniowiecznych mistrzów - kamieniarzy. Budowano go w ciągu prawie 300 lat, w wyniku czego miasto uzyskało bardzo mocny system fortyfikacyjny; W 1355 roku magistrat sporządził pierwszy wykaz wież i baszt muru miejskiego. Było ich wtedy 11; w II poł XIVw dobudowywano wciąż nowe baszty i wieże, których w końcu było już 46!
Dziś system tallińskich obwarowań liczy prawie 2 km murów, 26 baszt i kilka bram zachowanych w różnym stanie
He He, Ala tu była:)) mimo zakazu:))
Piea
po katedrze , pamiątkach i murach idziemy do kolejnego ciekawego miejsca, chyba zawsze odwiedzanego w tym mieście ...
przed nami Wieża Dziewicy (Neitsitorn) - została zbudowana jako wieża obronna w XIV wieku.
Z Wieży Dziewiczej można dostać się do kolejnej - Wieży Stajennej (Tallitorn), która uchodzi za najbardziej nawiedzone miejsce w Tallinie , oraz do Wieży Bramnej (Väravatorn) znajdującej się na szczycie murów miejskich
to tzw. Ogród Królów Duńskich - w którym znajdziemy rzeźby Czarnych Mnichów, nawiązujące do legendy o egzekucji, która była na nich dokonywana ; mawia się , że w okolicy krąży duch mnicha, który został stracony w tym miejscu. Jedna z tych rzeźb modlącego się mnicha wygląda "trochę straszno"
te wyżej - straszą trochę mniej
orkiestra tu przygrywa....
artyści tworzą....
kopiarki kopiują reprodukcje
a tutejszy grajek, jak usłyszał skąd jesteśmy zaczął grać na gitarze i śpiewać wątek z "Czterech Pancernych " mocno łamaną polszczyzną
- Myśteeeerej panserniii, poffffffrósimy wjejni ...., rjudy i naś psśjeś..
z Ogrodu Królów Duńskich - panorama na dachy miasta i kośćiół Św. Mikołaja
i dalej w Tallinn....
i wychodzimy w Dolną część tallińskiej starówki - to urokliwa plątanina malutkich uliczek ze sklepikami z rękodziełem, stylowymi knajpkami. Właśnie tu, wśród pięknie odnowionych kamienic - tętni serce Tallina;
i nagle jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki stała się jasność !
i po dośc pochmurnym, choć ciepłym początku zwiedzania - wyszło nam w końcu słoneczko! hurra:)
przed nami Café Maiasmokk - historyczna kawiarnia działająca w tym budynku z XIX wieku słynie z oryginalnego wystroju i pyszności-smakowitości
Kawiarnia Maiasmokk (The Sweet Tooth), to najstarsza działająca kawiarnia w Estonii, otwarta w 1864 roku.
znajduje się przy jednej z głównych ulic - Pik na Starym Mieście - które jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO;
Kawiarnia słynie z produkcji tradycyjnego marcepana oraz ładnych wnętrz w stylu Art Deco.
W pobliżu znajduje się też słynne Muzeum Marcepana, gdzie można zobaczyć historyczne formy cukiernicze (my tam nie bylimy:(
nie ma opcji by tu gdzieś przysiąść:( tłum ścieli się tu gęsto....
rzucamy tylko okiem na art deco i zmykamy dalej....
bardzo fajna dekoracja na wewnętrznej szybie.... słodka ruchoma karuzela - diabelski młyn z filiżankami z łyżeczkami jako "siedziska" karuzeli:) wszystko w ruchu się kręci... no uroczy detal:)
a dalej przed nami Gildia
ponad 600-letnia, dostojna średniowieczna Wielka Hala Gildii była jednym z najbardziej znanych miejsc w mieście, w którym organizowano wydarzenia kulturalne i imprezy przez wieki. póxniej działało tu kino i piwnica z winami;
obecnie ulokowały się tu muzea, różne wystawami, organizuje sie tu koncerty, wieczorki tematyczne, itd
W 2014 r. Wielka Hala Gildii była jedną z pierwszych, która otrzymała Europejską Odznakę Dziedzictwa (ale nie Unesco, tylko (European Heritage Label) ;
a tuż obok gotyku - spotkamy też tallińską secesję:)
nie ma tu tej secesji aż tyle co w Rydze, ale między gotyckimi zabytkami - da się co nieco wypatrzeć....
he he - tallińska secesja czasem przejeżdża tuż obok
- w wersji bardziej mobilnej 
Piea