.


 


Holandia - świąteczny wypad Haga, Amsterdam, Rotterdam.

31 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 5 godzin 14 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...megizak,u Ciebie jak w...filmach Hitchcock,a !!!

na początku "trzęsienie ziemi" a potem atmosfera bedzie sie zagęszczać !!! : )

już mi sie podoba Twoja relacja : ))))

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 7 godzin 19 minut temu
Rejestracja: 28 paź 2013

Na dworzec PKS przyjeżdża po nas Marek, niestety przez krakowskie korki przyjeżdża pół godziny później. Teraz z dworca musimy przedostać się na Balice,

pewnie nie będzie łatwo przy piątku. Blush

Samolot mamy o 15:40 więc czasu jest sporo, ale nigdy nie wiadomo, co się może przydarzyć.

Na lotnisku jesteśmy na 14:15, natychmiast odprawiamy rejestrowany bagaż, na szczęście waga bagażu 15 kg, jest perfekcyjna, jak na oko mierzona Wink

Proszę Marka, aby zaczekał, aż odprawię się z bagażem podręcznym, gdyż był wyjątkowo oryginalnie zapakowany. Poklejony na wszystkie sposoby taśmą.

Wiozłam młodym kołdrę z Ikei, poduszkę, pościel, ręczniki Wink mamuśka zaszalała. Ścisnęłam to wszystko, aby było jak najmniej gabarytowo. 

I co się okazało do tego bagażu się nie doczepili tylko do drugiego, mojej mamy. Nie wiem co się im tam nie spodobało, ale posmarowali czymś, sprawdzili w jakimś urządzeniu

i w końcu nas puścili. 

Po wszystkich odprawach powiadamiam kierowcę, który ma nas odebrać w Eindhoven i zawieźć do Hagi, że przylecimy z kilkuminutowym opoźnieniem

gdyż zamiast o 15:40, samolot wystartował o 16. 

Moja mama przed pierwszym lotem Wink

I żeby pech chciał nas w końcu opuścić, nie po co, będzie się trzymał jak ta zaraza......

Pierwszy lot samolotem mojej mamy a tu masz takie widoki, no nie tego już za wiele..................... Dash 1 , nie dość że nie przy oknie, to okna w ogóle w rzędzie brak. 

Wiecie co, nie wiecie, myślałam, że tam wybuchne, najpierw ogarnęła mnie złość, potem już śmiałam się sama do siebie. I pomyślałam sobie co się jeszcze może

przydażyć. hahaaha

megi zakopane

perejra
Obrazek użytkownika perejra
Offline
Ostatnio: 12 godzin 45 minut temu
Rejestracja: 10 lip 2016

Koszmarek za koszmarkiem. Nawet nie chce wiedzieć jak moja Haga Was uraczyła. 

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 10 godzin 13 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Hm, nie było okien w ścianie ??Diablo

No trip no life

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 5 godzin 14 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

wow, tym miejscem "bezokiennym" to mnie rozwaliłaś !!!!

były słuchy o lotach Ryanair,em "na stojaco" ale żeby...w luku bagażowym !??? ; ))))

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 7 godzin 19 minut temu
Rejestracja: 28 paź 2013

Lot przebiega spokojnie, widać, że za oknem sa nieziemskie widoki. Proszę gościa przede mną aby zrobił zdjęcie. 

Chcę pokazać mamie. 

Po niecałych 2 godzinach samolot podchodzi do lądowania, już prawie...... już, aż tu nagle podrywa się do góry, jak ptak wystraszony na ziemi. Ogromna siła wbija

nas w fotel, powodując podniesienie wszystkiego co posiada żołądek,  Molot patrzę ukradkiem na mamę, a ona nic. Shok

Kiedy samolot wyrównał tor lotu, kapitan samolotu zakomunikował, że w związku z trudnymi warunkami na lotnisku w Eindhoven, lądowanie nastąpi w 

Belgii w Brukseli. Przekaz był bardzo chaotyczny, a ich angielski miał dużo do życzenia. Ale jak to w Brukseli? i co dalej?

Nie wierzę, znowu chwytam nerwa, ale po chwili ogarnia mnie śmiech, przecież ten dzień nie mógł się zakończyć inaczej. buhahahahahaha  ROFL

W sumie to najważniejsze, że nic się nie stało. Po wylądowaniu, w BRUKSELI, dzwonię natychmiast do Gościa, który na nas czeka na lotnisku w Eindhoven Biggrin

Informuję go, że nie skorzystamy z jego usług, gdyż no właśnie wylądowałam w innym Państwie. Biggrin

Dzwonię do syna, a on też nie może uwierzyć, mysli, że żartujemy.

Po kilkunastu minutach i wielkim chaosie, opuszczamy samolot, nikt nic nie wie. Nie wiadomo, gdzie odebrać bagaż, żadnej informacji, cisza w eterze.

Ludzie zaczynają panikować, ciężko się z kimkolwiek dogadać. Ich belgijski to mieszanina niemieckiego z domieszką angielskiego. Masakra. New russian

W końcu po dobrej godzinie znajdujemy bagaż, następnie dzwonimy do biura Ryanair, do Krakowa na lotnisko, każdy odwala i spycha na innych. 

Lotnisko ogromne, połowa się pogubiła, w końcu po dobrych 2 godzinach, oznajmili nam, że podstawią nam autokary. Mega shok

Moja mama o dziwo wspaniale zniosła lot, może latać, zresztą całą sytuację przyjęła ze ogromnym spokojem. O tyle miałam mniej problemu.

Po około 3 godzinach, podstawiono nam autokary, które miały nas zawieźć z powrotem na lotnisko w Eindhoven. Nastąpiło pakowanie bagaży, na szczęście sporo 

było mężczyzn, którzy sprawnie wszystko zapakowali. Autokary musiały ledwo co wrócić z jakiejś trasy, bo były bardzo zaśmiecone. Butelki, pełno papierów

a od zapachu alkoholowego,  można było się upić. HNY-obrazek- 0032 Ale to już nie było ważne, ważne że jechaliśmy do celu.

megi zakopane

Antenka
Obrazek użytkownika Antenka
Offline
Ostatnio: 5 miesięcy 3 tygodnie temu
Rejestracja: 23 paź 2013

Megi- noo początek wstrząsający, współczuję- ale dalej to już tylko lepiej było Wink

basia35
Obrazek użytkownika basia35
Offline
Ostatnio: 7 godzin 58 minut temu
Rejestracja: 24 gru 2013

Nie wierze ale przygoda Biggrin

basia35

megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 7 godzin 19 minut temu
Rejestracja: 28 paź 2013

między czasie kiedy byłyśmy w drodze do Eindhoven, syn załatwił kolejny transport, więc po dojechaniu na lotnisko, kierowca już na nas czekał.

Droga upłynęła nam bardzo szybko, kierowca Polak gaduła na maksa, ale szybciutko dowiózł nas na miejsce za 90 EUR. W sumie w domu byłysmy na 1 w nocy. 

Zmęczone, pełne wrażeń, w końcu w objęciach syna i jego dziewczyny Ani. Kiss 3

Z racji tego, że młodzi wcześnie rano wstają do pracy, idziemy szybko spać. Pomimo zmęczenia, długo nie mogę zasnąć.

Kiedy w końcu mi się udaje, zrywa mnie nagle telefon jakby w środku nocy. Wink

Oczywiście nie odbieram, bo przecież to noc, nie mniej jednak rzucam okiem na godzinę, a tam 8:30, stwierdzam, że godziny musiały się poprzestawiać.

Biorę mamy telefon, a tam identyczna godzina. Patrzę za okno, a tam ciemno jak w przysłowiowej du..............*shok*

Perejra, Ty tam mieszkasz na stałe, to dla Ciebie nic nowego, ale dla mnie to był szok. To była 8:30 w sumie dopiero o 9 rano robi się jasno. 

Młodzi mieszkają w bardzo spokojnej dzielnicy w Moerwijk. Nie mogłam się napatrzeć na duże, nie pozasłaniane oka. Idąc chodnikiem do wielu mieszkań, 

można wręcz zaglądnąć. Można spotkać panią siedzącą w dzień w dzień i grającą na komputerze, w innym zaś mieszkaniu, pana leżacego na kanapie, 

lub kota siedzącego w oknie. Wink

Pierwszy dzień spędzamy na zakupach, bo przecież jutro Wigilia.  Xmass 6  Jedziemy do centrum Hagi. Wink

Tutaj trzeba mieć oczy w okół głowy, jak nie rower, Ssun-pedalek to tramwaj,  jak nie tramwaj to samochód, jak nie samochód to skuter..........

Jeżdżą jak chcą, na czerownym, na zielonym, na żółtym, piesi chodzą tak samo. Jedno co pewne to, że komunikacja miejska kursuje jak w szwajcarskim zegarku. I-m so happy

Tutaj są parkingi dla rowerów, oj żeby u nas tak wszyscy przesiedli się na rower, to w końcu zrobiłoby się przyjemnie w naszym mieście. Clapping 

Tylko zimą byłby problem, ale patrząc na tutejszą temperaturę to wcale nie jest cieplej, niż u nas a i tak wszyscy jeżdżą na rowerach. Da się, da się.... 

Aby dojechać do centrum trzeba mieć kartę OV-cheapkart, bądź kupić bilet za 3,50 Eur u motorniczego w tramwaju. I chyba z tego co pamietam, to do tramwaju wchodzi się 

tylko przednimi drzwiami. Karta kosztuje 7,50 EUR, i jest ważna przez 5 lat. Trzeba dobrze przekalkulować co się bardziej opłaca. My zostaliśmy przy zakupie 

zwykłych biletów. 

Centrum Hagi, w świątecznym wydaniu. 

Babcia ze swoim ukochanym wnuczkiem. Wink i Anią

Kolejny dzień to już Wigilia. Ostatnie zakupy, prezenty i będziemy świętować. Jedziemy do centrum, maszynista w tramwaju oznajmia nam, że dzisiaj jest święto

i nie musimy kupować biletów. Ot taka miła niespodzianka. Wink

Pierwszego dnia Świąt Bożegonarodzenia jedziemy do Amsterdamu. Wyruszamy około 11 rano. Idziemy na przystanek autobusowy, by następnie dostać się na dworzec

z którego odjeżdżają pociągi do Amsterdamu. 

Haga wyludniona, jest szansa, że i w Amsterdamie nie będzie tłoczno. 

Bilet do Amsterdamu kosztuje 11,50 E, taniej by nas wyniósł gdybyśmy kupili od razu w dwie strony, ale młodzi nie dopytali. 

Po zakupieniu biletu, należy go odbić przy bramkach, i tak samo po przejechaniu trasy, odbijamy pzry wyjściu. Łatwo o tym zapomnieć, niestety Wink

megi zakopane

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 9 godzin 4 minuty temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Megi przygodami przebiłaś chyba wszystkich.  Niesamowite. Podziwiam Twoją mamę za spokój.

Strony

Wyszukaj w trip4cheap